_________________________________________________________________________________
Odkleiłam się od taty i stanęłam przed nim. Zaraz obok pojawili się Kat z Paul'em. Chłopak poza swoimi bagażami ciągnął jeszcze moje które zostawiłam zanim pobiegłam do ojca. Tamtej 5 chłopaków już nie było. W sumie to i dobrze bo mnie trochę zdenerwowali, ale wracając do rzeczywistości. Stałam tak przed tatą i się uśmiechałam.
- Witaj kochanie. Dziękuję za tak gorące powitanie- zaśmiał się - ale ty urosłaś i oczywiście jesteś coraz piękniejsza.
- Bardzo się za tobą stęskniłam- powiedziałam zawstydzona - nie prawda, jestem brzydka...
- Kto ci naopowiadał takich głupot. Jesteś najpiękniejszą kobietą w moim życiu.
- Oj przestań bo wiesz że się zawstydzam jak tak mówisz !
- Haha wygrałem - uśmiech nie schodził z jego ust. Tata zawsze był jakoś wesoło nastawiony do życia. Jakby był zawsze nastolatkiem( oczywiście duchem, bo ciałem już trochę nie bardzo pasuje)- Cześć Katniss - przytulił delikatnie moją przyjaciółkę a jej bratu podał rękę-Witaj Paul.
- Dzień dobry wujku - powiedzieli razem a ja się zaśmiałam.
- To co jedziemy do domu, bo pewnie jesteście padnięci. Ja będę musiał jeszcze wrócić na chwilę do pracy. Mam ważnego klienta i muszę skończyć chociaż 1/3 projektu hotelu dla niego dzisiaj. Zabierajcie bagaże i chodźmy.
Zabraliśmy wszystkie swoja bagaże i poszliśmy w stronę parkingu. Mieliśmy mały problem z zapakowaniem walizek do busa, bo w końcu ja z Kat miałyśmy po 3 walizki, Paul dwie i do tego torbę. Gdy już się zapakowaliśmy ruszyliśmy w nieznaną nam dotąd drogę. Wcześniej byłam 2 razy w Londynie ale nie miałam okazji dużo zwiedzić. A poza tym tata wcześniej mieszkał w kawalerce. Dopiero jakieś 3 miesiące temu przeprowadził się do domu jednorodzinnego. Siedziałam obok chłopaka i wpatrywałam się w mijanych przez nas ludzi. Wszyscy zabiegani mimo późnej pory. Zastanawiała mnie jedna rzecz: Skoro tata ma teraz ten hotel do zrobienia, to nie będzie miał zbytnio czasu dla mnie. Mimo, że nie widziałam taty już kupę czasu i miałam jakąś świadomość, że tak będzie też teraz to zrobiło mi się smutno. Może zabrzmi to trochę samolubnie, ale chciałam go mieć teraz tylko dla siebie. Przyleciałam do niego i chciałam spędzać z nim każdą chwilę aż mi się znudzi to, ale najwidoczniej nie będę mogła. Trudno jakoś to przeżyję. Na pewno będzie lepiej niż gdy ja byłam oddalona od niego o tysiące kilometrów. Moją smutną minę musiał zauważyć Paul, bo przygarnął mnie do siebie i mocno przytulił mimo pasów które trochę ograniczały nasze ruchy. Tata tylko spojrzał w lusterko, uśmiechnął się i pokiwał głową. Jechaliśmy jeszcze jakieś 30 minut gdy zatrzymaliśmy się przed pięknym 2-piętrowym domkiem. Dróżka była wyłożona z malutkich kamyczków i gdzieniegdzie były małe lampki, które gdy zajdzie słońce miały oświetlać drogę do domu. Wysiadłam z samochodu i nie mogła się napatrzeć na mój nowy dom. Stojąc przy furtce widziałam kawałek ogrodu. Mimo, że tata był architektem miał rękę do ogrodów. Z daleka widziałam, że wszystko ze sobą współgrało.Moje podziwianie przerwał głos taty...
- Skarbie, może nam pomożesz z waszymi bagażami ? Na zwiedzanie domu i ogrodu masz jeszcze czas.
- Okej okej, przepraszam zamyśliłam się.
- Małpka nam się zawiesza powoli- Paul'owi jak zwykle humor dopisywał.
- Przysięgam, że jak nie przestaniesz tak mnie nazywać to rano obudzisz, że z niebieskimi włosami...-warknęłam.
- Oj nie tak groźnie od razu skarbie -znowu się zaśmiał i wysłał mi buziaka w powietrzu.
Zignorowałam go i skierowałam się do bagażnika po moje walizki. Wzięłam 2 i ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Tata nadal miał zwyczaj chowania kluczy do doniczek z sztucznymi kwiatami podwieszonych przy drzwiach. Bez problemu otworzyłam i to co zobaczyłam po chwili wprawiło mnie w osłupienie. Przedpokój utrzymany w granatowych barwach, przy jednej z ścian stała ciemno-kremowa szafka na buty. Wisiały również srebrne metalowe haczyki na płacze. Na przeciwległej ścianie znajdowało się długie od ziemi do sufitu lustro. Następnym pomieszczeniem w jakim się znalazłam był salon. Ściany były koloru pomarańczowego lecz nie takiego rażącego po oczach a delikatnego brzoskwiniowego. Meble o barwie ciemnej czekolady, ceglany kominek,beżowa kanapa i fotele oraz brązowy puchaty dywan dawały poczucie wszechogarniającego ciepła. Kuchnia- kolorystyka groszkowa zieleń+głęboka czerń. Na środku wyspa i barowe krzesła. Moją wędrówkę po parterze domu przerwał znowu Paul.
- No młoda, jak masz zamiar tak się zachwycać każdym pomieszczeniem to do swojego pokoju dotrzesz koło północy- podszedł do mnie o położył swoje dłonie na moich biodrach. Zbliżył się cmoknął mnie delikatnie w usta, lecz ja miałam inne plany. Wspięłam się na palce i mocno wbiłam się w usta chłopaka. Moje ręce spoczęły na jego szyi a jego nie ruszały się z mych bioder. Staliśmy tak chwilę całując się i jeszcze długo by trwało gdyby nie głos mojej przyjaciółki, która stała wejściu do kuchni w której aktualnie się z Paulem znajdowaliśmy.
- No gołąbeczki nie chcę wam przeszkadzać, ale jestem z propozycją.
- Mianowicie ? -spytałam
- Idziemy się ogarnąć do pokoi i ruszamy na miasto trochę pozwiedzać. Co wy na to ?
- Ja jestem za - odpowiedział Paul
- A ty droga Olu ?
- Która jest godzina ?
- Prawie 19 a co ?
- Nie nic nic. Czuję się jakby było później..
- To może jednak to przełożymy na jutro, a ty pójdziesz spać ?
- Nie Paul dam radę, ale dziękuję za troskę- cmoknęłam go w policzek
- Ooo jakie to słodkie ale możemy już się zbierać.
- Jasne kocie już idziemy - powiedziałam.
Jak się okazało chwilę później mój chłopak (nadal nie mogę się do tego przyzwyczaić) zaniósł moje bagaże jak ja podziwiałam dół domu. Tata gdzieś zniknął zostawiając każdemu z nas klucze do domu. Pewnie pojechał do pracy... Weszłam na górę z stanęłam przed ciemno brązowymi drzwiami ze złotą tabliczką "Alexandra". Po woli otworzyłam drzwi i zamarłam. Pokój był taki jak chciałam. Dwie ściany były kremowe a dwie brązowe. Jedno z okien miało siedzisko, które zawsze chciałam mieć. Na prostopadłej ścianie były zaś drzwi na balkon a na nim mały stolik i mała kanapa ( lub duży fotel jak kto woli ). Ogromne dwuosobowe łóżko z karmelowo-czekoladową pościelą i mnóstwem beżowych, karmelowych i brązowych poduszeczek. Biurko wykonane z ciemnego brązu nad nim tablica korkowa. Naprzeciw łóżka wisiał na ścianie telewizor.Miałam też 2 pary drzwi jedne rozsuwane prowadzące do garderoby a drugie zwykłe- do wrzosowej łazienki z czarnymi szafkami, półkami, umywalką, toaletą,wanną i prysznicem oraz lustrem. Wróciłam do pokoju i tam zauważyłam też ogromny kremowy puchaty dywan. Podbiegłam do jednej z walizek, wyciągnęłam z niej czerwone czarne rurki, białą bokserkę z wizerunkiem dwóch dziewczyn i do tego znalazłam jeansową kurteczkę (dop. aut. zwykłą katanę cienką jakby ktoś skojarzył źle) na nogach zdecydowałam się zostawić Conversy. Szybko się przebrałam. Włosy rozpuściłam i lekko przeczesałam palcami, bo nie chciało mi się szukać szczotki w walizkach. Zabrałam jeszcze tylko torebkę z wszystkimi ważnymi rzeczami i ruszyłam na dół gdzie czekali już na mnie Katniss- ubrana w granatowe rurki, białą koszulkę z ciasteczkowym potworem, czarny sweterek i czerwone vansy i Paul który miał na sobie beżowe rurki, biały T-shirt i czarną bluzę oraz czarne Nike za kostkę.
- Gotowi ? -spytałam
- Tak tylko czekaliśmy na ciebie małpko- podszedł do mnie i złapał za rękę. Wyszliśmy z domu i zamknęliśmy za sobą drzwi. Za furką Katniss krzyknęła: Londynie nadchodzimy !! A my się pokładaliśmy ze śmiechu....
Ciąg dalszy nastąpi ...
Wróciłam misie ! ♥
OGŁOSZENIE !
Ostatnio nie mam na nic siły, nie mogę się na niczym skupić mam wszystkiego dość chciałabym z kimś pogadać ale jakoś nie mogę...aczkolwiek jestem dumna że skończyłam, co prawda dopiero część pierwszą ale to zawsze coś. Teraz rozdziały będą krótsze i będą się pojawiać do weekend ( przynajmniej mam taką nadzieję). Mam też nadzieję że nie wyszłam z wprawy i rozdział będzie się podobać. Można mnie znaleźć na Twitterze: @Miss_Carrot69.
Całuję ...
Wasza Alex...


Jak zawsze super!
OdpowiedzUsuńCzekam na next ;)
Mi się podoba, uff.. nareszcie dodałaś xD
OdpowiedzUsuńDawno nie odwiedzałam, ;P
Buźka
Donia;D