"- Gotowi ? -spytałam
- Tak tylko czekaliśmy na ciebie małpko- podszedł do mnie i złapał za rękę. Wyszliśmy z domu i zamknęliśmy za sobą drzwi. Za furką Katniss krzyknęła: Londynie nadchodzimy !! A my się pokładaliśmy ze śmiechu...."
*
Nie mieliśmy określonego celu podróży, po prostu szliśmy jak nas nogi poniosły. Tower Bridge,Most nad Tamizą, London Eye, Oxford Street, Trafalgar Square, Harrods, Royal Parks... Aż sama się zdziwiłam, że aż tyle potrafiliśmy zwiedzić, oczywiście z małą pomocą przemiłego pana taksówkarza który woził nas w te miejsca i czekał na nas. Do domu już postanowiliśmy wrócił pieszo. Okazało się, że mieszkamy niedaleko London Eye. Zapłaciliśmy i ruszyliśmy zmarznięci do domu. Po drodze wstąpiliśmy do Starbucks'a po kawę, która i tak na długo nie pomagała. Najbardziej zimno chyba odczuwała Kat bo ciągle "przytulała" się do kubka z kawą. Zdjęłam swoją kurtkę i dałam jej. Ona uśmiechnęła się szeroko i podziękowała mi. Chwilę później jednak żałowałam, że oddałam okrycie. Czemu miałabym się dziwić skoro dochodziła 22 a ja szłam w bokserce. Paul musiał zauważyć jak się trzęsę z zimna, bo już ściągał bluzę by mi dać, jednak odmówiłam.
- Dziękuję, ale nie trzeba dam jakoś rade- powiedziałam hardo i wzięłam łyka swojego Cappuccino.
- Nie marudź mi tutaj małpko tylko zakładaj, bo się rozchorujesz i co będzie. To ja dam radę. Takiego twardziela jak ja trudno złamać jakimś tam przeziębieniem- nie mogłam już nic powiedzieć poza podziękowaniem bo Paul na siłę założył mi swoją bluzę. Otuliłam się nią i czułam wspaniały zapach mojego chłopaka. Londyn nocą był przepiękny. Szliśmy ulicami rozświetlonymi blaskiem ulicznych XVIII-XIX-wiecznych latarni. Co jakiś czas mijaliśmy idące za rękę i przytulające się do siebie pary. Brat Katniss zauważył, że się im z uśmiechem przyglądam i zaraz także mnie objął. Zrobiło mi się przyjemnie ciepło w serduszku. Chwilę później jednak zauważyłam, że Kat nam się przygląda i jej uśmiech idzie coraz bardziej w dół. Mimo, że udawała twardą coś czuję, że brakowało jej tej drugiej połówki. Osoby która byłaby dla niej całym światem. Moim priorytetem w tej chwili było przywrócić na jej twarzyczkę znowu szeroki uśmiech. Wyswobodziłam się z objęć chłopaka i podeszłam do przyjaciółki. Ona dziwnie na mnie spojrzała, jakby nie wiedziała o co mi chodzi. I dobrze. Zabrałam jej kawę i wyrzuciłam gdzieś na bok a potem z całych sił przytuliłam. Stała chwilę nieruchoma jednak później odwzajemniła mój gest.
- Dziękuję Ci bardzo, że jesteś tu ze mną. Nie wiem co bym zrobiła bez Ciebie tak daleko siostrzyczko. Jeszcze nie zdążyłam Ci podziękować. Jestem pewna, że gdyby nie ty to po zaistniałych sytuacjach rozsypałabym się psychicznie. A ty podniosłaś mnie i dałaś kopa w tyłek bym się ogarnęła. Moje życie bez Ciebie nie ma sensu, i jeżeli coś nowego odkrywam to tylko z tobą. I nie martw się znajdę Ci takiego chłopaka, że sama będę Ci go zazdrościć skarbie- szepnęłam jej do ucha. Paul musiał zobaczyć, że chcę sama z Kat pogadać, bo poszedł dalej i przysiadł na skraju oświetlonej fontanny.
- A co to dzień dobroci dla zwierząt ? - zaśmiała się - czy po prostu jest ci mnie żal ? Chociaż w sumie nieważne, nie muszę znać odpowiedzi na te pytania. Oczywistym jest, że twoje życie jest niczym beze mnie, wiem że gdyby nie ja pewnie by Ciebie już nie było, aczkolwiek zawsze miło jest usłyszeć takie miłe słowa w tą naszą pierwszą zimną londyńską noc. Też Cię kocham i cieszę się że jestem tutaj z tobą siostrzyczko- na jej słowa zaśmiałam się ale i również w moich oczach pojawiły się łzy wzruszenia- Ej Olka tylko mi tutaj nie płacz. Co jesteś mazgaj ?
- Oh zamknij się już - walnęłam ją w ramię a ona odpowiedziała mi na to śmiechem.
- Nie żeby coś, ale jesteś mi winna kawę, która umarła przez ciebie nagłą śmiercią
- Haha jasne jasne odkupie Ci ją ale jutro okej, wracajmy już bo tata będzie zaniepokojony że jest tak późno a nas nie ma.
- Tak oczywiście wiesz wchodzimy do domu a on siedzi w salonie na kanapie z poważną miną i mówi "Dziękuję, że zaszczycili mnie państwo swoją obecnością" i głaszcze pluszowego kota- starała się zachować poważną miną ale jej nie wyszło i za chwilę obydwie się pokładałyśmy ze śmiechu. Nagle poczułam jak ktoś kładzie mi ręce na biodra. Wystraszona krzyknęłam i serce mi stanęło na moment. Tym kimś okazał się Paul. Starałam się uspokoić trochę częstotliwość bicia serca, ale mi nie wychodziło.
- Ej kotku spokojnie, to tylko ja. Nie musiałaś się od razu tak denerwować, przecież wiesz, że z twoim sercem to nie wskazane.
- A ty Einstein'ie mogłeś pomyśleć, że skoro ona nie może się tak denerwować to po jaką cholerę ja straszysz... Że ja z takim imbecylem pod jednym dachem mieszkam.
- Imbecylem tak ? Zaraz pożałujesz tych słów - mój chłopak z szatańskim uśmiechem na ustach podszedł do swojej siostry, złapał ją i przerzucił sobie przez ramię jak worek ziemniaków. Mi się udało już uspokoić serce i wyciągnęłam telefon i zrobiłam zdjęcie jak Paul kroczy dumnie z siostrą na ramieniu. Dodałam je na Twittera z podpisem " Aww my loving siblings ♥ " Pobiegłam do nich a uśmiech nie schodził z mojej twarzy...
- Co nawet TY mi nie pomożesz ?!
- Wybacz skarbie, ale w starciu przeciwko niemu nie mam szans, a chcę jeszcze trochę pożyć- zaśmiałam się
- No świetnie. Pomoże mi ktoś ?! Pomocy !- gdy Katniss się darła zauważyłam jak z okna dość sporego domu wygląda chłopak w lokach. Zaraz do okna podeszli inni. Nie widziałam z daleka jak wyglądali. Pokazałam im, że nic się nie dzieje, ale musiałam też uciszyć Kat, bo ktoś na policję jeszcze zadzwoni. Moje zamiary wyprzedził Paul.
- Błagam Kat uspokój się. Przecież jestem twoim bratem i nic Ci nie zrobię na środku ulicy, więc z łaski swojej ucisz się bo budzisz wszystkich i ktoś jeszcze nie daj Boże zadzwoni na policję i jak się wtedy będziesz tłumaczyć co ? Chcesz, żeby mnie zamknęli za próbę porwania?
- Nie byłoby tego wszystkiego gdybyś mnie od razu postawił na ziemi kretynie...
- Dobra Paul postaw ją, bo serio jak nie policja to ktoś z tych domów wyjdzie do nas, a ja nie mam zamiaru się tłumaczyć. Wracajmy już do domu...- jak powiedziałam tak zrobił. Odstawił siostrę na chodnik i zaczęli iść dalej. Chciałam iść za nimi, ale nagle zakręciło mi się w głowie i upadłam na kolana. Przyjaciele od razu podbiegli do mnie.
- Ej Ally co jest ? Wszystko okej ?
- Tak tak tylko zakręciło mi się w głowie. Nic wielkiego.
- Jak to nic wielkiego ? Przecież ostatnio też się źle poczułaś... Chodź pojedziemy do szpitala..
- Nie trzeba na prawdę. Jestem po prostu zmęczona. Nie marzę teraz o niczym innym jak o ciepłym łóżku i śnie.
- Dobra powiedzmy, że Ci wierzymy, ale jak tylko znowu coś się pojawi to chociażbym miała ciągnąć Cię do szpitala to to zrobię okej ?
- Okej okej siostrzyczko.
- Dobra to w takim razie komu w drogę temu czas- powiedział Paul i mimo moich protestów wziął mnie na ręce. Słyszałam jak drzwi jednego z domów się otwierają.
- Hej wszystko w porządku ? Nie potrzebujecie pomocy ? - do moich uszu dotarł wspaniały męski głos. Niestety nie widziałam do kogo on należał, bo zasłaniała mi klatka piersiowa Paul'a, ale mogę być pewna iż to któryś z chłopaków z tego domu którzy przyglądali się jak Katniss się drze...
- Nie nie, dziękujemy. Już wszystko okej - powiedziała moja przyjaciółka
- Ale na pewno ? Wiecie mogę was podrzucić do domu.
- Wszystko ze mną okej - krzyknęłam i pomachałam ręką chwilę później do moich uszu dotarł melodyjny śmiech tamtego chłopaka.
- Widzisz już wszystko z nią w porządku. Nie będziemy Ci zawracać głowy, bo niedaleko mieszkamy, więc się przejdziemy...
Więcej nie usłyszałam, bo usnęłam myśląc o tym tajemniczym chłopaku... Długo jednak nie spałam, bo jakieś 40 minut później obudziła mnie żywa rozmowa Paul'a z Katniss.
- Mmm co to łóżko takie niewygodne... - powiedziałam sennie, a moja przyjaciółka zaczęła się śmiać
- O przepraszam bardzo, że nie spełniam twoich wymagań jako przenośne łóżko, może lepiej niech Kat cię niesie co ?
- Oj no przepraszam myślałam, że jestem w łóżku. A tak w ogóle to gdzie jesteśmy ? I która godzina ?
- Jesteśmy prawie pod domem i jest godzina 23:15 małpko
- Okej a teraz mnie postaw, bo jak tata zobaczy, że mnie niesiesz to pomyśli, że coś się stało i od razu będzie chciał jechać do szpitala- po chwili już stałam na ziemi. Kiedy byliśmy już pod domem nigdzie nie widziałam auta taty. "Pewnie kolega go odwiózł" pomyślałam. Od kluczyłam drzwi i zauważyłam, że taty wcale nie było w domu. Po czym to poznałam ? A po tym, że nasza kartka gdzie napisałam, że idziemy pozwiedzać nadal leżała w tym samym miejscu. No cóż najwidoczniej będzie jeszcze później niż myślałam. Kat poszła do kuchni razem z Paul'em a ja skierowałam się do swojego pokoju. Wyciągnęłam z walizki spodki oraz Paul'a koszulkę i z nimi skierowałam się do łazienki. Po wzięciu krótkiego prysznicu ubrałam moją piżamę rozczesałam włosy i wróciłam do pokoju. W nim zaś zastałam mojego chłopaka, który już wylegiwał się na moim łóżku.
- Przepraszam bardzo a ty nie masz swojego pokoju ?
- Powinnaś być milsza, odniosłem twoje walizki do garderoby i przyniosłem ci twojego kochanego laptopa.
- Dziękuję Ci bardzo ale to nie zwalnia Cię z odpowiedzi na moje pytanie...
- Może i mam swój pokój, ale w twoim jest mi jakoś lepiej. Sam nie wiem czemu.
- Na to pytanie ci nie odpowiem, a teraz wynocha z mojego pokoju skarbie, bo chcę iść spać- nie czekając na jego reakcje położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą.
- Nie słyszałeś co do ciebie mówiłam ? Idź do siebie bo chcę iść spać.
- Oj no przecież nie będę Ci przeszkadzać prawda ? Zawsze możesz się do mnie przytulić- mimo że go nie widziałam to mogę się założyć iż się teraz uśmiecha.
- Niech ci będzie, możesz zostać- obróciłam się w jego stronę objęłam go w pasie i głowę położyłam mu na klatce piersiowej odzianej tylko w biały podkoszulek bez rękawów. Nawet nie zauważyłam kiedy odpłynęłam do krainy Morfeusza...
- Dziękuję Ci bardzo, że jesteś tu ze mną. Nie wiem co bym zrobiła bez Ciebie tak daleko siostrzyczko. Jeszcze nie zdążyłam Ci podziękować. Jestem pewna, że gdyby nie ty to po zaistniałych sytuacjach rozsypałabym się psychicznie. A ty podniosłaś mnie i dałaś kopa w tyłek bym się ogarnęła. Moje życie bez Ciebie nie ma sensu, i jeżeli coś nowego odkrywam to tylko z tobą. I nie martw się znajdę Ci takiego chłopaka, że sama będę Ci go zazdrościć skarbie- szepnęłam jej do ucha. Paul musiał zobaczyć, że chcę sama z Kat pogadać, bo poszedł dalej i przysiadł na skraju oświetlonej fontanny.
- A co to dzień dobroci dla zwierząt ? - zaśmiała się - czy po prostu jest ci mnie żal ? Chociaż w sumie nieważne, nie muszę znać odpowiedzi na te pytania. Oczywistym jest, że twoje życie jest niczym beze mnie, wiem że gdyby nie ja pewnie by Ciebie już nie było, aczkolwiek zawsze miło jest usłyszeć takie miłe słowa w tą naszą pierwszą zimną londyńską noc. Też Cię kocham i cieszę się że jestem tutaj z tobą siostrzyczko- na jej słowa zaśmiałam się ale i również w moich oczach pojawiły się łzy wzruszenia- Ej Olka tylko mi tutaj nie płacz. Co jesteś mazgaj ?
- Oh zamknij się już - walnęłam ją w ramię a ona odpowiedziała mi na to śmiechem.
- Nie żeby coś, ale jesteś mi winna kawę, która umarła przez ciebie nagłą śmiercią
- Haha jasne jasne odkupie Ci ją ale jutro okej, wracajmy już bo tata będzie zaniepokojony że jest tak późno a nas nie ma.
- Tak oczywiście wiesz wchodzimy do domu a on siedzi w salonie na kanapie z poważną miną i mówi "Dziękuję, że zaszczycili mnie państwo swoją obecnością" i głaszcze pluszowego kota- starała się zachować poważną miną ale jej nie wyszło i za chwilę obydwie się pokładałyśmy ze śmiechu. Nagle poczułam jak ktoś kładzie mi ręce na biodra. Wystraszona krzyknęłam i serce mi stanęło na moment. Tym kimś okazał się Paul. Starałam się uspokoić trochę częstotliwość bicia serca, ale mi nie wychodziło.
- Ej kotku spokojnie, to tylko ja. Nie musiałaś się od razu tak denerwować, przecież wiesz, że z twoim sercem to nie wskazane.
- A ty Einstein'ie mogłeś pomyśleć, że skoro ona nie może się tak denerwować to po jaką cholerę ja straszysz... Że ja z takim imbecylem pod jednym dachem mieszkam.
- Imbecylem tak ? Zaraz pożałujesz tych słów - mój chłopak z szatańskim uśmiechem na ustach podszedł do swojej siostry, złapał ją i przerzucił sobie przez ramię jak worek ziemniaków. Mi się udało już uspokoić serce i wyciągnęłam telefon i zrobiłam zdjęcie jak Paul kroczy dumnie z siostrą na ramieniu. Dodałam je na Twittera z podpisem " Aww my loving siblings ♥ " Pobiegłam do nich a uśmiech nie schodził z mojej twarzy...
- Co nawet TY mi nie pomożesz ?!
- Wybacz skarbie, ale w starciu przeciwko niemu nie mam szans, a chcę jeszcze trochę pożyć- zaśmiałam się
- No świetnie. Pomoże mi ktoś ?! Pomocy !- gdy Katniss się darła zauważyłam jak z okna dość sporego domu wygląda chłopak w lokach. Zaraz do okna podeszli inni. Nie widziałam z daleka jak wyglądali. Pokazałam im, że nic się nie dzieje, ale musiałam też uciszyć Kat, bo ktoś na policję jeszcze zadzwoni. Moje zamiary wyprzedził Paul.
- Błagam Kat uspokój się. Przecież jestem twoim bratem i nic Ci nie zrobię na środku ulicy, więc z łaski swojej ucisz się bo budzisz wszystkich i ktoś jeszcze nie daj Boże zadzwoni na policję i jak się wtedy będziesz tłumaczyć co ? Chcesz, żeby mnie zamknęli za próbę porwania?
- Nie byłoby tego wszystkiego gdybyś mnie od razu postawił na ziemi kretynie...
- Dobra Paul postaw ją, bo serio jak nie policja to ktoś z tych domów wyjdzie do nas, a ja nie mam zamiaru się tłumaczyć. Wracajmy już do domu...- jak powiedziałam tak zrobił. Odstawił siostrę na chodnik i zaczęli iść dalej. Chciałam iść za nimi, ale nagle zakręciło mi się w głowie i upadłam na kolana. Przyjaciele od razu podbiegli do mnie.
- Ej Ally co jest ? Wszystko okej ?
- Tak tak tylko zakręciło mi się w głowie. Nic wielkiego.
- Jak to nic wielkiego ? Przecież ostatnio też się źle poczułaś... Chodź pojedziemy do szpitala..
- Nie trzeba na prawdę. Jestem po prostu zmęczona. Nie marzę teraz o niczym innym jak o ciepłym łóżku i śnie.
- Dobra powiedzmy, że Ci wierzymy, ale jak tylko znowu coś się pojawi to chociażbym miała ciągnąć Cię do szpitala to to zrobię okej ?
- Okej okej siostrzyczko.
- Dobra to w takim razie komu w drogę temu czas- powiedział Paul i mimo moich protestów wziął mnie na ręce. Słyszałam jak drzwi jednego z domów się otwierają.
- Hej wszystko w porządku ? Nie potrzebujecie pomocy ? - do moich uszu dotarł wspaniały męski głos. Niestety nie widziałam do kogo on należał, bo zasłaniała mi klatka piersiowa Paul'a, ale mogę być pewna iż to któryś z chłopaków z tego domu którzy przyglądali się jak Katniss się drze...
- Nie nie, dziękujemy. Już wszystko okej - powiedziała moja przyjaciółka
- Ale na pewno ? Wiecie mogę was podrzucić do domu.
- Wszystko ze mną okej - krzyknęłam i pomachałam ręką chwilę później do moich uszu dotarł melodyjny śmiech tamtego chłopaka.
- Widzisz już wszystko z nią w porządku. Nie będziemy Ci zawracać głowy, bo niedaleko mieszkamy, więc się przejdziemy...
Więcej nie usłyszałam, bo usnęłam myśląc o tym tajemniczym chłopaku... Długo jednak nie spałam, bo jakieś 40 minut później obudziła mnie żywa rozmowa Paul'a z Katniss.
- Mmm co to łóżko takie niewygodne... - powiedziałam sennie, a moja przyjaciółka zaczęła się śmiać
- O przepraszam bardzo, że nie spełniam twoich wymagań jako przenośne łóżko, może lepiej niech Kat cię niesie co ?
- Oj no przepraszam myślałam, że jestem w łóżku. A tak w ogóle to gdzie jesteśmy ? I która godzina ?
- Jesteśmy prawie pod domem i jest godzina 23:15 małpko
- Okej a teraz mnie postaw, bo jak tata zobaczy, że mnie niesiesz to pomyśli, że coś się stało i od razu będzie chciał jechać do szpitala- po chwili już stałam na ziemi. Kiedy byliśmy już pod domem nigdzie nie widziałam auta taty. "Pewnie kolega go odwiózł" pomyślałam. Od kluczyłam drzwi i zauważyłam, że taty wcale nie było w domu. Po czym to poznałam ? A po tym, że nasza kartka gdzie napisałam, że idziemy pozwiedzać nadal leżała w tym samym miejscu. No cóż najwidoczniej będzie jeszcze później niż myślałam. Kat poszła do kuchni razem z Paul'em a ja skierowałam się do swojego pokoju. Wyciągnęłam z walizki spodki oraz Paul'a koszulkę i z nimi skierowałam się do łazienki. Po wzięciu krótkiego prysznicu ubrałam moją piżamę rozczesałam włosy i wróciłam do pokoju. W nim zaś zastałam mojego chłopaka, który już wylegiwał się na moim łóżku.
- Przepraszam bardzo a ty nie masz swojego pokoju ?
- Powinnaś być milsza, odniosłem twoje walizki do garderoby i przyniosłem ci twojego kochanego laptopa.
- Dziękuję Ci bardzo ale to nie zwalnia Cię z odpowiedzi na moje pytanie...
- Może i mam swój pokój, ale w twoim jest mi jakoś lepiej. Sam nie wiem czemu.
- Na to pytanie ci nie odpowiem, a teraz wynocha z mojego pokoju skarbie, bo chcę iść spać- nie czekając na jego reakcje położyłam się na łóżku i przykryłam kołdrą.
- Nie słyszałeś co do ciebie mówiłam ? Idź do siebie bo chcę iść spać.
- Oj no przecież nie będę Ci przeszkadzać prawda ? Zawsze możesz się do mnie przytulić- mimo że go nie widziałam to mogę się założyć iż się teraz uśmiecha.
- Niech ci będzie, możesz zostać- obróciłam się w jego stronę objęłam go w pasie i głowę położyłam mu na klatce piersiowej odzianej tylko w biały podkoszulek bez rękawów. Nawet nie zauważyłam kiedy odpłynęłam do krainy Morfeusza...
*
Heej misie ♥
Tak jak obiecałam mamy weekend (właściwie jego koniec) i pojawia się druga część rozdziału IV. Mogę od razu powiedzieć, iż miał on być dłuższy i miała się akcja rozwinąć, aczkolwiek stwierdziłam, że lepiej będzie go dodać krótszego i mieć fabułę na rozdział V. :D Zapowiadam, że w piątym rozdziale będzie się duuuuużo działo...
Do zobaczenia za tydzień robaczki ♥
Wasza Alex


Ty lepiej nic nie planuj na V rozdział bo okaże się, że wgl go nie napiszesz bo "nie będziesz miała weny"
OdpowiedzUsuńA ogólnie to rozdział ♥ OMG zakochałam się !
Aaaaa romantyczny spacer ! Oczywiście ja jestem zwolenniczką zwariowanych i pełnych wrażeń randek ale romantyczne też mogą być.
Daje 9/10 punktów za rozdział. Przechodzisz do następnego poziomu.
Hahahhahaha Twoja Dreena ; )
Nadrobiłam zaległości xD
OdpowiedzUsuńSkomałam poprzednie i przeczytałam ten xD
Jóż pamiętam mniej więcej jak to było :p
Czytałam to , zanim miałam bloga :P Może nie uwierzysz, ale trudno :P Tyle trgo jest, ze nie pamiętam nawet czasami bohaterów :P
Pozdrawiam Donia :D
Fajny rozdział :)
OdpowiedzUsuńdzisiaj dopiero zaczęłam czytać.
Chciałam serdecznie zaprosić na mojego bloga :)
http://enchanted-world-silent-thoughts.blogspot.com/
otrzymałaś nominację Liebster Blog Award :) szczegóły u mnie na blogu.
OdpowiedzUsuńhttp://enchanted-world-silent-thoughts.blogspot.com/
Nominuje cię Liebster Blog Award. Więcej informacji na moim blogu xD
OdpowiedzUsuń