poniedziałek, 1 lipca 2013

Rozdział VI

W poprzednim odcinku:
"- NIE ! Obejdzie się bez szpitala, a Paul jak chwilę poczeka to mu się nic nie stanie. A teraz jeżeli chcesz być pomocna to pomóż mi wstać - powiedziałam i poczułam jak czyjeś dłonie łapią mnie za ręce. To musiał być jakiś chłopak, po przeszedł mnie miły dreszcz jak nasze dłonie się zetknęły. Powoli otworzyłam oczy i pierwszym co zobaczyłam były przepiękne niebieskie oczy, należące do bruneta, na którego "wpadłam"..."

***

Wpatrywałam się w jego oczy jak zahipnotyzowana. Momentalnie zrobiłam się czerwona na buzi, gdy uświadomiłam sobie, że przed chwilą prawie pozbawiłam go życia. Gdy starałam się o własnych siłach podnieść, chłopak chyba wyczuł aluzję i podniósł mnie z chodnika. kiedy stałam już prosto na nogach zaczęło mi się potwornie kręcić w głowie i zaczęłam czymś się krztusić, po chwili zauważyłam, że to była krew. Stałam skulona i plułam czerwoną cieczą, krztusząc się dalej. Katniss zdezorientowana nie wiedziała co zrobić. Po chwili jednak wyciągnęła telefon i zadzwoniła do kogoś. Odeszła od nas kawałek przez co słyszałam tylko kawałek rozmowy...
- Kretynie ! Przychodź do parku koło naszego domu , my jesteśmy koło London Eye dosłownie... Miałyśmy mały wypadek... No nie wiem co mam zrobić... Paul błagam Cię chociaż raz nie pytaj tylko przychodź ! 
- Katniss nie mów mu ! - zdołałam wydusić 
- O nieee moja droga. To jest mój brat a twój chłopak i powinien o tym wiedzieć. Jeszcze nie wiem czy Ci się uda to ukryć przed tatą, wątpię czy Paul będziesz chciał milczeć jeżeli chodzi o twoje zdrowie...- powiedziała wyraźnie zła. Nie chciałam by była na mnie zła , jednak nie wiedziałam jak by tata zareagował na wieść, że trafiłam do szpitala. Strasznie mnie brzuch bolał, nie miałam pojęcia dlaczego. Chłopak z którym przed chwilą jeszcze rozmawiałam stał za mną i delikatnie pocierał ręką moje plecy , pewnie w celu dodania mi otuchy bądź "wsparcia" , nie mam zielonego pojęcia. Jedynym moim celem w tej chwili jest pozbycie się tego całego bólu, który z niewiadomych przyczyn władał moim ciałem. Zawroty głowy wezbrały na sile i powoli czułam jak ciemność mnie ogarnia. Zimny prąd powietrze omiótł moje ciało i czułam jak upadam na kolana. W ostatniej chwili ktoś zdążył mnie podtrzymać i usłyszałam tylko jakiś męski głos mówiący: " Lou, bierz ją na ręce. Jedziemy z nią do szpitala, nie możemy czekać, gdy potrzebna jest jej pomoc lekarska...", później była tylko ciemność.

...

Nie czułam nic, przynajmniej tak mi się wydawało. Miałam mgliste wrażenie, że ktoś do mnie mówi, jakby wołał mnie. Chciałam otworzyć oczy, ale moje powieki zdawały się ważyć tonę. Powoli, ociężale starałam się otworzyć moje ślepka. Po dłużej chwili cel został osiągnięty. Musiałam przymrużyć oczy, ponieważ oślepiło mnie światło wpadające do pokoju przez okno. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zauważyłam, że wcale nie jestem w swoim pokoju tylko w pomieszczeniu, gdzie dosłownie wszystko było w kolorze bieli. Ściany, meble, podłoga, nawet łóżko na którym aktualnie się znajdowałam przykrywa czymś co nawet koło kołdry nie leżało. Jestem pewna, że to koc owinięty w pościel. Miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. I znowu ten głos brzmiący jakby ktoś mnie wołał...
 Olka wstawaj ! Tyle Cię omija a ty śpisz !... 
Nagle głos zniknął a przede mną pojawił się chłopak, który wydawał mi się dziwnie znajomy. Po chwili uświadomiłam sobie, że osobą stojącą przed łóżkiem na którym leżałam jest Karol- mój najlepszy przyjaciel, który zmarł pół roku temu w pożarze domu wujostwa gdy starał się uratować swoją 4-letnią kuzynkę. To był dla wszystkich straszny cios, Katniss nie mogła się pozbierać długo. Wiecie jak to jest stracić ukochaną osobę ? To dokładnie to samo ona czuła gdy dowiedziała się że jej chłopak nie żyje. A teraz tak po prostu stał przede mną z niewielkim uśmiechem na ustach ubrany w czarny podkoszulek, beżowe rurki i jego ulubione czarno-białe Nike. W moich oczach wezbrały łzy tęsknoty. To m.in. Karol pomógł mi się podnieść po ciężkim okresie w moim życiu. Gdyby nie on i moja rodzina to nie wiem czy chodziłabym po ziemi teraz, ale wracając do tego co się teraz działo... 
- Karol ? -mój głos brzmiał bardzo niepewnie, bałam się, że on zaraz znowu zniknie. 
- Ja ? Wiesz Aleksa wydaje mi się, że jestem jedynym Karolem w tym pomieszczeniu, chyba, że zmieniłaś imię- jak zwykle nie opuszczał go dobry humor.
- KAROL ! - zbiegłam z łóżka i mocno wtuliłam się w chłopaka. 
- ALEKSA !
- Jezu tak za tobą tęskniłam, nawet nie wiesz jak mi bez Ciebie było ciężko. Z resztą nie tylko mi, wszyscy bardzo przeżywali twoje odejście. 
- Wiem, widziałem wszystko z góry. Mnie też ciężko było się do tego "przyzwyczaić" i bardzo za wami tęsknie i brakuje mi Ciebie i twojego dogryzania mała.
- Ej czekaj !- odsunęłam się od niego na długość ramion- Czy skoro się widzimy, to ja umarłam ?! O nie, przecież tata się załamie. A co z Kat i Paul'em ? Nie mogę ich tak zostawić...-wpadłam w atak histerii i nie mogłam się uspokoić. Karol złapał mnie za ramiona i mocno mną potrząsnął.
- Aleksa uspokój się ! Normalnie gdybyś była chłopakiem dostałabyś w japę na otrzeźwienie. Nie umarłaś ! Jesteś wciąż żywa, tylko musiałem z tobą pogadać ! Musiałem wymyślić jakiś sposób, a twoja przejażdżka rowerowa z Katniss wydała mi się idealnie pasująca do ciągu zdarzeń.
- Czekaj czekaj, ty za tym stoisz ?! Człowieku myślałam, że umrę, a ty zrobiłeś to po to żeby pogadać ze mną ?! Jezu Karol nie mogłeś mnie nawiedzić we śnie co ? Uniknęłabym kilku kontuzji... 
- Oj marudzić tylko potrafisz. Gdyby Ci się w śnie pojawił, nie potraktowałabyś tego co bym Ci powiedział na serio. A w ogóle to chyba powinnaś się cieszyć że udało nam się jakoś "spotkać" po tych ciężkich 6 miesiącach... 
- Dobrze już dobrze, cieszę się, nawet bardzo, że się w końcu zobaczyliśmy- wtuliłam się w niego jak mała dziewczynka. Zawsze był dla mnie jak starszy brat, miałam z nim najlepszy kontakt. Mogłam mu powiedzieć dosłownie wszystko. Najważniejsze jest to, że on był zawsze gdy go potrzebowałam i ja również byłam zawsze gdy on mnie potrzebował, do czasu... 
- Teraz Aleksa słuchaj mnie uważnie. W twoim życiu niedługo wydarzy się dużo praktycznie nie związanych ze sobą rzeczy. Nie wolno Ci się poddać, pod żadnym pozorem. Musisz mi obiecać, że będziesz walczyć do samego końca o zwycięstwo. Nie możesz się też przejmować tym co ludzie będą o tobie sądzić, masz ich mieć w poważaniu tak jak Ci zawsze mówiłem. Aaa i kluczowa rada, nie bądź przywiązana do Paul'a bo on nie jest twoją prawdziwą miłością, wiesz tym badziewiem na całe życie i w ogóle. Otwórz się na uczucie, bo możesz przegapić szansę życia. Teraz miła wiadomość, mianowicie jestem od niedawna twoim aniołem stróżem i będę miał na oku co wyprawiasz. Jakbyś mnie potrzebowała to wołaj, tylko nie przesadzaj, bo ja nawet będąc poza tym światem chcę trochę spokoju. To chyba wszystko. Ucałuj ode mnie Katniss, wiem że jej było strasznie ciężko po moim odejściu. Nad nią też staram się czuwać. Tęsknię za wami strasznie. Skop tyłek Paul'owi ode mnie. A teraz wracaj do żywych. Kocham Cię mała..- pocałował mnie w czoło popchnął do tyłu z powrotem na łóżko.
...

Powoli otwierałam oczy, uważając na światło. Teraz pokój trochę różnił się od tego w którym gadałam z Karolem. Ten był beżowo-błękitny, co nie zmieniało faktu, że nadal byłam w szpitalu. Gdy już mogłam normalnie widzieć rozejrzałam się po osobach, które siedziały przy łóżku. Z lewej strony na taboretach siedzieli Paul i mój tata. Z drugiej zaś stron siedziała Katniss.
- OLKA ! W KOŃCU ! ILE MOŻNA SPAĆ !- wydała z siebie okrzyk Kat a na mojej buzi pojawił się uśmiech. 
- E tam, pospałabym jeszcze, ale jak widać moja siostra wyspać się nie da- pokazałam jej język a ktoś w pokoju zachichotał.
- Małpko jak się czujesz ? Przespałaś te 2 dni i myśleliśmy, że się nie obudzisz...
- 2 DNI ?!- krzyknęłam i poczułam ucisk w miejscu żeber- Ał dobra krzyk nie jest wskazany. Jak się czuję ? Chodź przejdę Cię czołgiem i powiesz mi jak się czujesz, co ty na to ? 
- To ja pójdę po lekarza może, bo mnie jeszcze zabije małpa... 
- Słyszałam to orangutanie... 
Gdy Paul wyszedł spojrzałam po zebranych jeszcze raz. Katniss miała uśmiech na twarzy i w oczach widziałam uczucie ulgi. Jednak gdy mój wzrok padł na tatę to cały mój dobry humor uleciał. W oczach mego ojca było widać uczucie podobne do złości wymieszanej z ulgą i zmartwieniem. 
- Tato ? -spytałam słabo.
- Aleksandro, nawet nie wiesz co przeszedłem jak się dowiedziałem, że trafiłaś do szpitala.. Jeszcze Paul nie powiedział mi dokładnie co się stało i urwał w połowie połączenie. Odchodziłem w pracy od zmysłów starając się szybko zwolnić i przyjechać tu do Ciebie. Gdy już dotarłem i zobaczyłem jak leżysz tutaj blada, to myślałem, że stało Ci się coś poważnego. Obwiniałem się, że to moja wina, że Cię tutaj sprowadziłem do Londynu......- ojciec się rozgadał a ja musiałam mu przerwać, bo coraz mniej podobało mi się to co mówił.
- TATO ! To nie jest żadna Twoja wina. Ja po prostu jak każdy miałam mały wypadek na rowerze.. To, że tutaj przyjechałam nie jest w żadnym procencie związane z tym co się stało. Równie dobrze mogłam to samo zrobić w Polsce, więc nie waż mi się tak więcej mówić..
- Dobrze, tylko proszę uważaj na siebie następnym razem..
- Pewnie tatku - uśmiechnęłam się a ojciec cmoknął mnie opiekuńczo w czoło. Chwilę później w sali pojawił się lekarz razem z Paul'em.
- Witam nazywam się doktor Adam Smoth. Jak się czujemy Alexandro ? 
- Dzień dobry. Szczerze ? Jakby mnie czołg przejechał doktorze, ale ogólnie jest okej. Mogę wiedzieć co mi jest ?
- Ależ oczywiście. Miałaś lekki wstrząs mózgu dlatego tyle spałaś. Kilka pękniętych żeber i dwa złamane z przemieszczeniem, ale niedużym. Głowa może Cię przez kilka dni pobolewać. Jakby coś się działo to zgłoś się do mnie okej ? 
- Dobrze, dziękuję doktorze. Mam tylko podstawowe pytanie, mianowicie kiedy będę mogła wrócić do domu ? 
- Sądzę, że już dzisiaj możesz iść, wstąp do mnie po wypis i receptę jak się już ubierzesz. I pamiętaj dbaj o siebie, bo wiesz, że z twoją chorobą nie możesz się denerwować i przemęczać. 
- Wiem wiem doktorze i jeszcze raz dziękuję- uśmiechnęłam się delikatnie a lekarz odwzajemnił uśmiech i wyszedł z sali.
- Dobra, a teraz malutkie pytanko czy ktoś był taki kochany i wziął mi coś na przebranie, chyba, że mam wracać w tej szpitalnej pidżamce ?- spytałam zebranych 
- Jak zwykle ja jestem najlepszą siostrą na świecie i przyniosłam Ci ubrania...- zaczęła Kat, ale Paul jej przerwał.
- Chyba chciałaś powiedzieć "Wysłałam twojego kochanego chłopaka, jako chłopca na posyłki, do domu po ubrania dla Ciebie", co Katniss ?
- Oj szczegóły braciszku , szczegóły. Wracając do sedna sprawy to tutaj masz w torbie ubrania  i szczotkę do włosów- podała mi średnią materiałową torbę z zamkiem i dużo sową na przodzie. Wstałam i powoli ruszyłam do łazienki, która na szczęście znajdowała się w pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi i stwierdzając, że wezmę prysznic w domu zajrzałam do torby chcąc założyć ubrania, które przyniosła mi za pomocą brata, Katniss. Znalazłam jasne jeansowe szorty, łososiową koszulkę bez rękawów z czarnym krzyżem, kokardę do włosów (też czujecie, że to lekka przesada z jej strony?) i łososiowe Vans'y. Zdjęłam z siebie aktualne ubranie i włożyłam na biały komplet bielizny to co dostałam. Musiałam uważać, bo każdy ruch przyprawiał mnie o ból. Ubrana zabrałam się za czesanie włosów. Zrobiłam lekkiego koka i wpięłam tą kokardę od Kat. Gdy wróciłam do pokoju pomieszczenie okazało się puste. Tylko na szafce leżała moja torebka, okulary i jakieś kartki. Włożyłam małą torebkę do dużej i wzięłam jedną z kartek.
"Olu ! 
Telefon od szefa, który nie wiedział czemu nie ma mnie w pracy sprawił, że musiałem wyjść..Bardzo Cię za to przepraszam ! Porozmawiamy jak będę w domu.
Kocham Cię córeczko ! 
Tata."

Kolejna kartka.
"Skarbie ! 
Dzwonili z uczelni, że coś im się nie zgadza w papierach i, że mam przyjechać to wyjaśnić..
Jak wrócę to zabiorę Cię na długi spacer ! 
Kocham Cię Ally ! 
Paul." 

I ostania kartka. 
"9 p.m, today, skype: superboycarrot 
I wish that you will be there, and talk with me.
I've got something important to tell you ! 
L."
(tł. godzina 21, dzisiaj, skype: superboycarrot [to tylko nazwa, więc jej nie tłumaczę :)] .
Mam nadzieję, że będziesz tam i porozmawiasz ze mną.
Mam Ci coś ważnego do powiedzenia ! 
L.)

Przyznam szczerze, że ostatnia kartka mnie najbardziej zdziwiła. Cóż, będę musiała to sprawdzić. Mam tylko nadzieję, że to nie jest jakiś zboczeniec, który będzie chciał pokazywać mi swoje 'atuty'.. Wzięłam resztę rzeczy i skierowałam się do gabinetu lekarza po wypis i receptę. Gdy już miałam sprawę załatwioną i obiecałam na siebie uważać i dzwonić jakby coś się stało musiałam jakoś wrócić do domu. Wyciągnęłam telefon by zadzwonić po taksówkę. Gdy podświetliłam ekran zauważyłam, że mam jedną wiadomość od przyjaciółki. 

Szybko zabrałam się za odpisanie. 


Schowałam telefon do kieszeni uprzednio zamawiając taksówkę do domu. Wyszłam przed budynek szpitala wkładając okulary przeciwsłoneczne, bo pogoda dzisiejszego dnia dopisywała. Po mniej niż 10 minutach pojawił się mój transport. Nie marząc o niczym innym, jak o wygodnym łóżku w domku wsiadłam do auta i podałam kierowcy adres. Została jeszcze ta sprawa z tym tajemniczym liścikiem...

***
Udało mi się dodać rozdział ! ♥ 
A teraz idę lulu, bo padam na twarz..
Czytasz = komentujesz


Do usłyszenia dzióbki ! 

Aleksa.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz